Siedzą, grają, lecz nie palą,
drinki, kanapki, szlemiki,
ledwie IORu nie rozwalą,
sensacyjne są wyniki.
W takim nastroju zainaugurowano IV sezon brydżowego City Parku. Na otwarciu nie mogło zabraknąć śmietanki poznańskiego brydża. Honory gospodarzy pełnili Wiecznie Młody Businessman oraz Nastawiony Niekonfrontacyjnie Konferansjer.
Czasy Gazowni pamiętają Dobroduszny Nauczyciel („Już ja Cię nauczę, jak się POWINNO zachowywać”) oraz Wciąż Przystojny Senior („Mów mi Stach”). Prawie Medalista MŚ Seniorów promiennie uśmiechał się do swojej Ukochanej Stokrotki. Wieczór uświetnili Piękna i Wilczur (gdzie był Bestia?) oraz Smok Nieśmiertelny.
Chrapkę na zwycięstwo mieli na pewno Mistrz Przywrócony po Latach Emigracji oraz Znakomicie Wyszkolony Trener. Skromnie do trofeum przymierzał się Daleki Krewny Michaela Jordana. Skuszona atrakcyjnym poczęstunkiem niespodziewanie pojawiła się nawet Para Zadufanych Arcymistrzów.
I wszystkich tych tuzów pogodziła młoda istota, którą piszący te słowa widział na turnieju brydżowym po raz pierwszy.
W przedostatniej rundzie Weronika Schmelz wraz ze swoim partnerem Remigiuszem Szymańskim spotkała się na drugim stole z Parą Zadufanych Arcymistrzów. Pary zajmowały wówczas odpowiednio trzecie i czwarte miejsce.

Weronika (E) otworzyła silnym treflem, a Zadufany Arcymistrz Senior (S) wykonał skok tygrysa — 2 kier. Oczywiście powinien mieć szóstkę kierów i cokolwiek w karcie, ale czy arcymistrza dotyczą takie prozaiczne reguły?
Remigiusz dał kontrę negatywną, a Zadufany Arcymistrz Junior poparł Seniora (3 kier). Weronika zakończyła zabawę niesfornych Galaktyków krótkim 3BA. Z wzięciem nadróbki nie miała żadnych problemów, co przyniosło jej zysk w wysokości czterech impów (byli tacy, co wędrowali do szlemika).
Para Zadufanych Arcymistrzów spadła dwa stoły niżej, a Weronika z partnerem z wdziękiem udali się na stół pierwszy. Tam spotkali Dobrodusznego Nauczyciela, którego w ostatnim rozdaniu nauczyli, jak się POWINNO wygrywać turniej w City Parku.
Nazwisk Zadufanych Arcymistrzów (noszą to samo) oczywiście nie ujawnię. Wystarczy dodać, że w swym zadufaniu jeden z nich prowadzi szkołę brydża, a drugi co kilka lat wyrzuca z siebie kolejną brydżową książkę pod tym samym tytułem.
Autor tekstu: Krzysztof Jassem
